Władca

Legolas

GotLink.pl

już zupełnie wyraźne dla wszystkich. - Oto dobra nowina! - rzekł Aragorn. - Ale to są ślady sprzed dwóch dni. Zdaje się też, że hobbici odchodząc stąd oddalili się od rzeki. - Cóż więc teraz zrobimy? - spytał Gimli. - Nie możemy przecież ścigać ich przez dzikie ostępy Fangornu. Jeżeli nie odnajdziemy

zerkając na drzewo, pod którym stali. - Po prostu na wypadek niespodzianego spotkania z tamtym staruchem wolę mieć pod ręką odpowiedź dla niego. No, chodźmy! I na tym kończąc rozmowę trzech wędrowców zapuściło się w las Fangornu. Legolas i Gimli zdali szukanie tropów na Aragorna. Strażnik jednak także niewiele mógł tutaj

zaśmiał się cicho, przeciągle. Na dźwięk tego śmiechu ciarki przeszły Aragorna i wstrząsnął nim dziwny, lodowaty dreszcz. A jednak nie był to strach ani zgroza, lecz taki uczucie, jakby nagły świeży podmuch albo strumień zimnego deszczu obudził go z niespokojnego snu. - Moje imię! - powtórzył starzec. - Więc nie odgadliście

- odparł z uśmiechem Aragorn. - Są bowiem dokoła inne jeszcze ślady, których dotychczas nie wzięliście w rachubę. Zgadzam się, że jeniec niewątpliwie był hobbitem i że musiał albo ręce, albo nogi uwolnić z pęt, zanim tu przyszedł. Zakładam, że miał raczej ręce wolne, bo w ten sposób zagadka się

zaśmiał się cicho, przeciągle. Na dźwięk tego śmiechu ciarki przeszły Aragorna i wstrząsnął nim dziwny, lodowaty dreszcz. A jednak nie był to strach ani zgroza, lecz taki uczucie, jakby nagły świeży podmuch albo strumień zimnego deszczu obudził go z niespokojnego snu. - Moje imię! - powtórzył starzec. - Więc nie odgadliście

Gdyby nie był spętany, po cóż by przecinał powrozy? Zadowolony ze swej sztuczki usiadł i z całym spokojem pożywiał się sucharami! Gdybyśmy nie mieli innego dowodu, a mianowicie liścia mallornu, ten jeden wystarczyłby, żeby nie wątpić, że to był hobbit. Potem chyba przemienił swoje ramiona w skrzydła i śpiewając pofrunął

dać orkom tak jasnych rozkazów, nawet gdyby sami o wszystkim dokładnie wiedzieli. Nie mówiliby im otwarcie o Pierścieniu, bo nie mogą ufać orkom. Myślę, że rozkazali im tylko brać każdego napotkanego hobbita żywcem, i to za wszelką cenę. Później ktoś jeszcze przed rozpoczęciem bitwy usiłował wymknąć się z okrążenia unosząc

rzekł Legolas. - Patrzcie! - Gdzie mamy patrzeć? - spytał Gimli. - Tam, między drzewa. - Gdzie? Nie każdy ma oczy elfa. - Psst! Mów ciszej. Spójrz! - szepnął Legolas pokazując coś palcem. - Tam w dole, w tej stronie, skąd przyszliśmy. To on. Czyż nie widzisz? ten staruch! Ma na sobie brudne, szare