Władca

Legolas

GotLink.pl

już zupełnie wyraźne dla wszystkich. - Oto dobra nowina! - rzekł Aragorn. - Ale to są ślady sprzed dwóch dni. Zdaje się też, że hobbici odchodząc stąd oddalili się od rzeki. - Cóż więc teraz zrobimy? - spytał Gimli. - Nie możemy przecież ścigać ich przez dzikie ostępy Fangornu. Jeżeli nie odnajdziemy

nie zachowała innych śladów. - Jeden hobbit niewątpliwie stał tutaj przez chwilę i wyglądał na step, a potem odwrócił się i poszedł w las - powiedział Aragorn. - W takim razie my także pójdziemy w las - rzekł Gimli. - Nie podoba mi się jednak ten Fangorn. Pamiętajcie, że nas przed nim

się już odmienił. Położył rękę na głowie krasnoluda, a Gimli podniósł ku niemu oczy i roześmiał się nagle. - Gandalf! - zawołał. - To ty chodzisz teraz w bieli?

opadła. Gdy stanął na półce, szare łachmany rozwiały się na mgnienie oka i błysnęła spod nich olśniewająca biel, trwało to jednak tak krótko, że mogło być tylko przywidzeniem. Gimli wciągnął dech w płuca, aż świsnęło wśród głuchej ciszy. - Bardzo pomyślne spotkanie, jak już rzekłem - powiedział starzec podchodząc bliżej. Zatrzymał

kilka głazów i odłamków skalnych. natychmiast, jakby z nich czar zdjęto, trzej przyjaciele odetchnęli i poruszyli się swobodniej. Gimli znów sięgnął ręką do trzonka topora, Aragorn dobył miecza, Legolas podniósł łuk. Starzec nie zwracając na to uwagi przysiadł na niskim, płaskim kamieniu. Szary płaszcz rozchylił się i teraz już bez żadnych

zerkając na drzewo, pod którym stali. - Po prostu na wypadek niespodzianego spotkania z tamtym staruchem wolę mieć pod ręką odpowiedź dla niego. No, chodźmy! I na tym kończąc rozmowę trzech wędrowców zapuściło się w las Fangornu. Legolas i Gimli zdali szukanie tropów na Aragorna. Strażnik jednak także niewiele mógł tutaj

rąk Legolasa, ramiona zwisły mu bezwładnie. - A ty, mości krasnoludzie, bądź łaskaw zdjąć rękę z trzonka topora, póki nie przyjdę do was. Obejdziemy się bez tak mocnych argumentów. Gimli wzdrygnął się i niemal skamieniał, wpatrzony w starca, który sadził po wielkich kamiennych stopniach ze zwinnością kozicy. Poprzednia ociężałość jakby z niego

widujemy tutaj takich gości. - Mówisz, jakbyś dobrze znał Fangorn - rzekł Aragorn. - Czy tak? - Dobrze go nie znam - odparł starzec - bo trzeba by życia kilku pokoleń, żeby zgłębić wszystkie jego tajemnice. Ale bywałem tu od czasu do czasu. - Czy zechcesz powiedzieć nam swoje imię, a potem resztę