Władca

Legolas

GotLink.pl kup alveo
Boże Narodzenie
darmowa bramka sms plus
sms era
Prezenty

nie zachowała innych śladów. - Jeden hobbit niewątpliwie stał tutaj przez chwilę i wyglądał na step, a potem odwrócił się i poszedł w las - powiedział Aragorn. - W takim razie my także pójdziemy w las - rzekł Gimli. - Nie podoba mi się jednak ten Fangorn. Pamiętajcie, że nas przed nim

wzbiła się prosto w górę, a potem rozsypała się ognistymi skrami. - Mithrandir! - zawołał elf. - Mithrandir! - Mówiłem przecież, że to pomyślne spotkanie, Legolasie - odparł starzec. Wszyscy wpatrzyli się w niego. Włosy miał białe jak śnieg w słońcu. szata także oślepiała bielą. Oczy pod wysokim czołem iskrzyły się jasne i

wypatrzyć, bo suchy grunt zaściełały grube pokłady liści. Domyślając się, że zbiegli jeńcy zapewne trzymali się w pobliżu wody, Aragorn wciąż wracał nad potok. Dzięki temu natrafili wreszcie na miejsce, gdzie Merry i Pippin gasili pragnienie i chłodzili nogi. Odciski stóp obu hobbitów - jedne nieco mniejsze - były tutaj

upraszcza, a przy tym, sądząc ze śladów, jeniec został na to miejsce przyniesiony przez jakiegoś orka. O kilka kroków stąd jest plama przelanej krwi, krwi orkowej. Wszędzie wkoło dostrzegam głębokie odciski kopyt i pewne oznaki wskazują, że wleczono po trawie jakiś ciężki przedmiot. A więc jeźdźcy zabili tu orka i

między drzewa. W takim razie odnajdziemy go bez trudu, byleśmy także nauczyli się latać. - Pewnie, że musiały tu dziać się jakieś czary - rzekł Gimli. - Co miał tutaj ten staruch do roboty? I co ty sądzisz, Aragornie, o domysłach Legolasa? Czy może umiesz lepiej odczytać te ślady? - Może umiem

Gdyby nie był spętany, po cóż by przecinał powrozy? Zadowolony ze swej sztuczki usiadł i z całym spokojem pożywiał się sucharami! Gdybyśmy nie mieli innego dowodu, a mianowicie liścia mallornu, ten jeden wystarczyłby, żeby nie wątpić, że to był hobbit. Potem chyba przemienił swoje ramiona w skrzydła i śpiewając pofrunął

dać orkom tak jasnych rozkazów, nawet gdyby sami o wszystkim dokładnie wiedzieli. Nie mówiliby im otwarcie o Pierścieniu, bo nie mogą ufać orkom. Myślę, że rozkazali im tylko brać każdego napotkanego hobbita żywcem, i to za wszelką cenę. Później ktoś jeszcze przed rozpoczęciem bitwy usiłował wymknąć się z okrążenia unosząc

rzekł Legolas. - Patrzcie! - Gdzie mamy patrzeć? - spytał Gimli. - Tam, między drzewa. - Gdzie? Nie każdy ma oczy elfa. - Psst! Mów ciszej. Spójrz! - szepnął Legolas pokazując coś palcem. - Tam w dole, w tej stronie, skąd przyszliśmy. To on. Czyż nie widzisz? ten staruch! Ma na sobie brudne, szare